Felieton: Komunikacja miejska i kolej na jednym bilecie – tylko kiedy?

Urzędnicy ostatnio poinformowali, że chcą aby we Wrocławiu kolej włączona została do systemu komunikacji miejskiej, a karta UrbanCard i bilety czasowe – obowiązywały w pociągach regionalnych w granicach miasta.

Jak mówi Wiceprezydent Wojciech Adamski:

Do połowy lutego powinniśmy podpisać porozumienie i już wówczas nie będzie przeszkód, by pasażerowie korzystali z kolejowych połączeń. Oczywiście, tylko w granicach Wrocławia i tylko pociągami Przewozów Regionalnych (PR) i Kolei Dolnośląskich (KD). Idea jest taka, by składy kursujące na terenie miasta stały się środkiem lokomocji takim samym jak tramwaje i autobusy.

Dzisiaj przejazd pociągiem w granicach miasta jest możliwy tylko w dwóch przypadkach:

  1. Gdy do zakodowanego na karcie UrbanCard ważnego 30 dniowego biletu imiennego na dwie linie, lub na wszystkie linie dokupimy dopłatę za 16zł w postaci znaczka… naklejanego na kartę miejską.
  2. Kupując bilet aglomeracyjny Przewozów Regionalnych i Kolei Dolnośląskich z dopłatą PTA (pociąg tramwaj autobus) na wybrany odcinek między stacjami kolejowymi we Wrocławiu.

Do przejazdów po mieście jednak bardziej popularne jest pierwsze rozwiązanie… chociaż popularne, to chyba trochę za dużo powiedziane, bo wg Mennicy Polskiej, taki bilet kupuje ok. 250 mieszkańców, a w skali posiadaczy kart UrbanCard to niewielki procent. Po części spowodowane jest to tym, że taką dopłatę można kupić tylko na głównych dworcach kolejowych we Wrocławiu, co w przypadku Dworca Głównego oznacza kolejkę do kasy biletowej.

Ma to się zmienić wraz z wejściem w życie porozumienia między magistratem a wspomnianymi na początku przewoźnikami kolejowymi. Wówczas bowiem na zakodowanym bilecie 7-dniowym, 30-dniowym i semestralnym możliwa ma być jazda pociągiem we Wrocławiu na odcinkach stacyjnych w granicach miasta.

Konduktorzy sprawdzaliby ważność biletu na UrbanCard przez terminale mobilne, które są już na wyposażeniu konduktorów w PR i KD.

Mimo iż jeszcze nic nie jest pewne a porozumienie w tej sprawie między urzędnikami a przewoźnikami kolejowymi: PR i KD, nie doszło jeszcze do skutku, gazety lokalne już zdążyły dość nazbyt optymistycznie ocenić tą decyzję, sugerując że jest to panaceum na korkowanie się miasta. Podobnie postąpił sam Urząd Miasta, bowiem wydał specjalną mapkę na której zamieszczono hipotetyczne czasy, ile czasu można zyskać na podróży koleją na danym odcinku.

Trzeba przyznać, że w pewnych kierunkach jazdy, podróż pociągiem będzie szybszy, dużo szybszy, lub niewiele szybszy od autobusów i tramwajów. Zwłaszcza na odcinkach, gdzie komunikacją miejską można dojechać tylko z przesiadkami.

Ale nie wszystko złoto, co się świeci – jeśli cel podróży i jego punkt startowy w podróży znajduje się w niedalekim (w sensie mniej niż 1 km od danego miejsca) sąsiedztwie stacji kolejowych wzdłuż jednej i tej samej linii kolejowej, to nie ma problemu.

Dojazd pociągiem w większości przypadków będzie krótszy od przejazdu komunikacją miejską. Jeśli zaś jest inaczej, to pozostaje jedynie planowanie dojazdu z przesiadkami pociągiem na Dworcu Głównym, tylko że wtedy wzrasta prawdopodobieństwo, że w tym czasie udałoby się dojechać autobusem, czy tramwajem podobny dystans w krótszym czasie.

 

I kolejna ważna kwestia – czy obecna liczba stacji wykorzystywanych w ruchu kolejowym we Wrocławiu wystarczy? Wciąż niewykorzystany zostaje potencjał linii kolejowych:

  • od Sołtysowic przez Kowale, Wojnów do Jelcza-Laskowic
  • od dworca Głównego przez Wojszyce i Kobierzyce

Podane kierunki, wraz z wybudowaniem nowych przystanków kolejowych pomogłyby w większym stopniu wykorzystać potencjał kolei w komunikacji zbiorowej. Magistrat nawet ma taką listę, jakie przystanki mogłyby powstać już teraz.

  1. przystanek pod estakadą nad ul. Klecińską (linia do Wałbrzycha)
  2. przystanek w sąsiedztwie Os. Wilanowskiego i Os. Sobieskiego (Linia do Oleśnicy)
  3. przystanek przy wiadukcie przy ul. Długiej (Linia do Oleśnicy)
  4. przystanek na Stabłowicach (Linia do Wołowa)
  5. przystanek przy przejeździe kolejowym na ul. Czajkowskiego – niedalekie sąsiedztwo uniwersytetu na Koszarowej (Linia do Oleśnicy)

Jak mówi Grzegorz Roman, pełnomocnik prezydenta Wrocławia ds. transportu:

– Najpierw muszą być spełnione dwa warunki: remont torów i zwiększenie częstotliwości kursowanie pociągów na tych trasach.

I tu pojawia się kwestia kompetencji – miasto może “chcieć” wybudować przystanki w wybranych miejscach, jednak ostatnie zdanie wciąż należy do właściciela linii kolejowej – czyli dla prawie wszystkich odcinków – jest to PKP PLK, a ta jednostka może mieć własne plany i opracowania.

Problemem pozostaje też stan techniczny torowisk – linia do Kobierzyc wymagałaby dużych nakładów remontowych, gdyż obecnie ograniczenie prędkości dla samych pociągów towarowych na niektórych jej odcinkach wynosi ok. 20 km/h. Także inne linie są w stanie powolnej degradacji – np. linia do Oleśnicy na odcinku we Wrocławiu. Na mostach obok Mostów Warszawskich pociągi mocno zwalniają, chociaż jeszcze 3 lata temu przejeżdżały tamtędy z dużą szybkością. Na innych liniach jeszcze trwają remonty, jak np. na magistrali do Poznania.

blog comments powered by Disqus