Wypadek tramwajowy na Legnickiej [FOTO]

Około godziny 8:30 na Legnickiej na wysokości Magnolii Parku doszło do zderzenia trzech tramwajów, w tym także tramwaju Škoda 19T. W wyniku tego zdarzenia, poszkodowanych zostało 30 osób.

Škoda na linii 33PLUS nie wyhamowała i uderzyła w oczekujący na postój skład 2318+2317 na linii “10”, natomiast ten wbił się w stojący przed przed nim skład na linii “20”.

To już kolejne od paru tygodni zdarzenie z udziałem tramwajów i drugie z rzędu, które dotyczy tramwaju czeskiej firmy. We wtorek 1 listopada miało miejsce zderzenie dwóch tramwajów, w tym Skody 19T na ulicy Kazimierza Wielkiego. Natomiast dwa dni wcześniej, 30 września miały miejsce dwa wypadki tramwajowe: jeden na skrzyżowaniu ulic: Kazimierza Wielkiego i Szewskiej, oraz na pl. Jana Pawłą II.

W związku z tym prezydent Wrocławia powołał sztab kryzysowy, na czele z… prezesem MPK Władysławem Smykiem, który ma wyjaśnić przyczyny tego wypadku. Do poniedziałku ma zostać przeprowadzony raport w sprawie wypadków tramwajowych. Zbadane zostaną tzw. „czarne skrzynki” tramwajów, które dzisiaj brały udział w wypadku. Można się jedynie zastanawiać, czy coś to zmieni, gdy sędzią w sprawie wypadku pojazdów MPK Wrocław będzie m.in. prezes tego przedsiębiorstwa.

Warto również wspomnieć, że wg magistratu, do tej pory winnymi awarii zasilania na ul. Legnickiej byli motorniczowie MPK, gdyż, jak twierdził magistrat, ruszali jednocześnie tramwajami, co powodowało spadkiem napięcia w sieci trakcyjnej. Faktem jest, że stacje zasilające nie są przystosowane do zakupionych w Pilźnie Škód 19T. Sytuacja ma się poprawić dopiero pod koniec roku, kiedy mają się zakończyć prace przy modernizacji sieci stacji zasilających tramwaje. Chodzi tu między innymi o podstację transformatorową przy ul. Nabycińskiej.

Jak na ironię, jeszcze wczoraj samo MPK chwaliło się, że komunikacja tramwajowa jest bardziej bezpieczna od jazdy rowerem. Trudno się jednak z tym teraz zgodzić, patrząc na skalę wyżej wymienionych wypadków, w których ucierpiało średnio kilkanaście pasażerów na jeden wypadek.

Problem okazuje się jednak bardziej złożony, niż mogłoby się wydawać. Otóż całkiem niedawno kierujący pojazdami MPK alarmowali, że domagają się zmian. Uważają, że przez mocno oderwane od rzeczywistości rozkłady jazdy, niewydzielone torowiska są narażeni na zdenerwowanie pasażerów. To z kolei skutkuje tym, że kierujący tramwajami jeżdżą w stresie, aż w końcu nie wytrzymują i dochodzi do wypadków. Magistrat i MPK jednak zastosowało tylko środek doraźny – zorganizowało spotkanie z psychologiem, ale już zdenerwowania kierujących z wypadkami pod żadnym pozorem nie chce łączyć.

blog comments powered by Disqus