Linie hipermarketowe i niecodzienne podejście w ich organizacji

Zazwyczaj jak hipermarket, lub centrum handlowe uruchamia linię autobusową, dzięki której potencjalni klienci dojadą na miejsce, w zamian zakupując towary i usługi świadczone w owym centrum, to mamy na myśli linie darmowe, najczęściej ekspresowe, gdzie jadąc w stronę centrum możemy tylko wsiadać, zaś w przeciwną stronę – tylko wysiadać z pojazdu na owej linii. Ten sposób dotarcia do centrum handlowego okazał się atrakcyjny dla podróżnych, jednak istnienie takich połączeń w dużej mierze zależy od tego, czy dla właściciela opłaca się ponieść wszystkie koszty uruchomienia takiej linii w zamian za bezpłatne dowiezienie potencjalnych klientów.

Nie wiadomo jednak, czy ci pasażerowie staną się klientami danego hipermarketu lub centrum handlowego, czy większość podróżnych korzysta z tej linii w innym celu. Zawsze znajdzie się taka grupka pasażerów, to nieuniknione, jednak kwestia tego, czy w rozrachunku właściciel nie odnosi strat i czy winą za ten stan rzeczy nie obarczy linii autobusowej (za którą płaci w 100%, żeby zwiększyć liczbę swoich klientów), którą pasażerowie podróżują gdzie indziej, niż do jej kierunku docelowego.

O ile na liniach komunikacji miejskiej ograniczenia w kursowaniu mogą przez organizatorów być tłumaczone różnymi powodami, jak między innymi:

  • niewielkie napełnienia pojazdów, które je obsługują,
  • zmniejszenie liczby wozokilometrów w puli przeznaczonej na dany rok, względem poprzedniego,
  • dublowanie innych środków komunikacji miejskiej na danym odcinku,

o tyle w przypadku linii hipermarketowych powody takich decyzji z pozoru mogą być jeszcze mniej logiczne dla pasażerów. Najczęstszym powodem zmniejszenia kursów jest konieczność wprowadzenia cięć wydatków, tak aby zrównoważyć wynik finansowy Zamawiającego (hipermarket, centrum handlowe, lub ich właściciel) przewozy na tych liniach. Zdarza się, że linia hipermarketowa o dużym zainteresowaniu podróżnych i o wysokiej częstotliwości kursów, staje się linią płatną, zaś kursy są ograniczane, wbrew temu, co można zobaczyć po napełnieniu autobusów. Tak się stało z liniami dowozowymi do Auchan i do Parku Handlowego Bielany – obie dziś są liniami płatnymi, choć kiedyś było inaczej.

A co jeśli linia hipermarketowa po komercjalizacji nie przynosi jej organizatorowi oczekiwanego zysku?

Rozwiązań jest wiele – od likwidacji, po zmniejszenie ilości kursów. Ale można też dodać przystanki pośrednie na danej trasie, co wymaga zgody organizatora lokalnej komunikacji miejskiej, na użytkowanie danego przystanku, bądź też zgody właściciela danego obiektu np. dworca autobusowego na zatrzymywanie się na nim. Wiąże się to z kosztem za każdorazowe zatrzymanie się na przystanku, bądź niekiedy ryczałtem za z góry wyliczone zatrzymanie się pojazdów tej linii na danym przystanku/dworcu.

W przypadku Wrocławia, stawka dla przewoźników prywatnych za jednorazowe zatrzymanie się na przystanku Dawida wynosiła 5 groszy (wg stanu z roku 2013r.), zaś na Dworcu PKS – 19zł.

To są oczywiste działania, które mogą zachęcić potencjalnych klientów do zakupu artykułów w danym hipermarkecie lub centrum handlowym. Auchan dość niedawno wprowadził opłatę za przejazd w wysokości 1,50zł, gdy po wprowadzeniu opłat na linii do Parku Handlowego Bielany część klientów tamtego centrum wybrało darmową wtedy jeszcze linię do Auchan. Zapewne decyzja Auchan była tym podyktowana, że część pasażerów wykorzystała ten fakt, by od Auchan dojść na piechotę do PH Bielany a przez co park handlowy nie miał korzyści z finansowania kursów, które nie przekładały się na większą liczbę klientów.

Jeszcze bardziej nowatorska stara się być Ikea, której linia dowozowa do Parku Handlowego Bielany obecnie stała się hybrydą linii komunikacji prywatnej i linii marketowej, bowiem linia ta ma własną taryfę biletową, z pełnym traktowaniem ulg; jest nawet dostępny bilet miesięczny o cenie 120zł, ale bez podziału taryfowego na krótsze odcinki trasy. Od ceny biletu miesięcznego także są honorowane ulgi. Jest także taryfikator opłat dodatkowych za przejazd bez biletu, czy za spowodowanie zatrzymania pojazdu przez pasażera bez uzasadnionej przyczyny. To już na chwilę obecną jest nietypowe rozwiązanie wśród linii marketowych we Wrocławiu.

Tymczasem Ikea idzie o krok dalej i jej linia dowozowa od 10 lutego będzie się zatrzymywać, uwaga – na tyłach konkurencyjnego Parku Handlowego Auchan Bielany. Wszystko oczywiście zgodnie z prawem, gdyż autobusy te zatrzymają się na przystanku “ROD Bielany” – czyli na przystanku w jurysdykcji jednostek Urzędu Miejskiego Wrocławia nie zaś na przystanku linii hipermarketowej uruchamianej przez Auchan. Tu dochodzimy do pewnej ciekawej kwestii – cena biletu jednorazowego za przejazd jednego przystanku, lub z jednej części Parku Handlowego Bielany na drugą, wynosi 1,50zł zaś dalej 3zł, niezależnie od tego czy jest to 4, 5 przystanków dalej, czy więcej. Dotyczy to także odcinków między przystankami we Wrocławiu – linia hipermarketowa staje się tutaj konkurencją i alternatywą dla komunikacji miejskiej, co z pewnością jest solą w oku wrocławskich urzędników.

Najwyraźniej Ikea próbuje różnych sposobów na zwiększenie zainteresowania uruchamianej przez siebie linii. Jest to kontrowersyjne zagranie, gdyż stanowi alternatywę dla komunikacji miejskiej. Z drugiej strony jest to też prztyczek w nos konkurencji, dający pasażerom możliwość zakupów w Auchan, ale pod warunkiem, że nie skorzystają z linii hipermarketowej uruchamianej przez tamten park handlowy. Czas pokaże, jaki będzie tego skutek.

blog comments powered by Disqus