Regulamin Forum
Żeby nie było, że Lubel vel Piotr marudzi, bo "ciągle tylko linki wklejam", to specjalnie dla niego zamieszczam artykuł w "pociahanej wersji". Pełny wpis w linku poniżej.
Praca motorniczego tramwaju we Wrocławiu.
Praca ta podobnie jak praca kierowcy autobusu, to bardzo dużo wyrzeczeń – niedziela, święta, Sylwester, pobudka o godzinie 2-3 rano. Tak wygląda praca motorniczego tramwaju we Wrocławiu. Początek pracy motorniczego zaczyna się na zajezdni tramwajowej.
Przeważnie grafik wygląda tak, że motorniczy dostaje kilka dni pierwszej zmiany, kilka dni drugiej zmiany i tak na przemian.
Zmiany wg grafiku są różne, czas pracy motorniczego może wynosić zarówno 6, 7 godzin, jak i nawet ok. 10. Najdłuższych zmian nie ma się za często. Każda służba jest nazywana po numerze linii i nr brygady, np. 10-01, 33-11. Bardzo często na jednej brygadzie jeździ się na więcej niż na jednej linii. Wykonuje się np. dwa pełne kursy na jednej linii, po czym na drugiej pętli następuje zmiana nr linii (przebieranka) na inną.
Motorniczy przychodzi do pracy wg ustalonego wcześniej grafiku, stawia się na dyspozytorni. Przed rozpoczęciem pracy przeprowadza się rutynową kontrolę trzeźwości. Po jej zdaniu, motorniczy pobiera stosowne dokumenty, m.in. kartę drogową. Motorniczy udaje się do konkretnego tramwaju, który został mu tego dnia przydzielony. Wsiada do tramwaju i musi wykonać tzw. obsługę codzienną pojazdu.
(...)
Po jej wykonaniu motorniczy może wyjechać na trasę. Na wszystkich liniach tramwajowych wyjazdy z zajezdni do pętli odbywają się z zatrzymywaniem się na przystankach po trasie.
(...)
Zbliża się koniec zmiany, na przystanku czeka już kolega motorniczy-zmiennik. Podczas zmiany trzeba przekazać zmiennikowi, czy nie ma zmian na trasie, czy wszystko w tramwaju działa prawidłowo, a także czy znajdują się jakieś rzeczy znalezione, które wieczorem mają trafić na dyspozytornię, itp. Wylogowujemy się ze sterownika i motorniczy przejmuje zmianę.
A jak to wygląda na drugiej zmianie? Kurs zjazdowy – podobnie jak wyjazdowy, w MPK Wrocław odbywany jest wraz z pasażerami aż do ostatniego przystanku przed zajezdnią.
Podczas zjazdu na ostatnim przystanku przed zajezdnią koniecznie trzeba przejść przez tramwaj i sprawdzić, czy wszyscy wysiedli, aby nie wwieźć nikogo do zajezdni. Po wjeździe na kanał trzeba koniecznie zgłosić brygadziście ewentualne usterki, aby ten wiedział, czy wagon wymaga naprawy przed kolejnym wyjazdem. Jeśli naprawa wymaga dostępu do podwozia – trzeba go postawić na kanał na hali.
Pełny artykuł: http://transportnews.eu/publicystyka/artykuly/praca-motorniczego-tramwaju-poczatek-i-koniec-pracy#.Wf-bPnoMuhc.link
A jak wygląda to w waszych miastach?
Posty tego autora zawierają wyłącznie jego prywatną opinię i obserwacje.
Jako, że dostaliśmy w grupie zgodę od naszego instruktora szkolącego na dzielenie się tym, jak przebiega nasze szkolenie w MPK Wrocław na motorniczych, to mogę kilka szczegółów zdradzić. Możliwe, że forum czytają też osoby, które chciałyby zacząć pracę jako motorniczy, więc ten wątek może nieco rozjaśnić pewne wątpliwości. A więc tak - przed szkoleniami, otrzymujemy skierowanie na badania - wstępne i stanowiskowe. Są tam standardowe badania z czynnikami niebezpiecznymi dla zdrowia: pojazdy w ruchu w miejscu wykonywania zadań, długotrwałe prowadzenie pojazdu w wymuszonej pozycji ciała, praca zmianowa i w porze nocnej. Wykonujemy badania przeważnie w Dolmedzie, w które składają się: badania wzroku, słuchu, laryngologiczne, psychologiczne, sprawności ruchowej (reakcji), krwi - cukru itp, EKG. Te badania, wraz z orzeczeniem lekarskim w moim przypadku trwały ponad 5 godzin, więc dało się tylko to załatwić w ciągu jednego dnia. Mamy orzeczenie lekarskie, dalej - potrzebujemy wpis z Krajowego Rejestru Karnego o niekaralności. Można to zrobić przez internet, lecz na odpowiedź możemy czekać ok. 2 tygodni. Mi się udało w 1,5 godziny w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu. Potrzebujemy wypisać druk Zapytania o udzielenie informacji o osobie - kartoteka karna. Opłacamy znaczek opłaty sądowej (30zł) i po odstaniu swojego, podchodzimy, dajemy druk, znaczek opłaty i potwierdzenie zapłaty i po chwili mamy pieczątkę. Nie figurujemy. Na końcu jak już mamy orzeczenia i wpis z KRK, udajemy się do Urzędu Miejskiego na Zapolskiej po numer PKK - profil kandydata na kierowcę. Wypisujemy druczek o wydanie prawa jazdy, jednak wypełniamy go zaznaczając jedynie pozycje pozwolenie na kierowanie tramwajem. Nie zaznaczamy kategorii prawa jazdy, przy "Ubiegam się o wydanie" skreślamy "prawa jazdy" pozostawiając pozwolenia. Jeśli wszystko dobrze uzupełniliśmy, otrzymujemy numer PKK, który uprawnia nas do udziału w szkoleniu na motorniczego. Formalności - badania 1 dzień, zaświadczenie KRK i nr PKK - udało mi się oba załatwić w drugi dzień, ale nie zawsze się może to udać w jeden dzień. Najwięcej czekania na termin wizyty u lekarza medycyny pracy, bo Dolmed ma je tylko na wcześniejszą telefoniczną rejestrację. Tok szkoleń będę później zgrubsza opisywał, czego się mniej więcej uczyć będziemy.
Posty tego autora zawierają wyłącznie jego prywatną opinię i obserwacje.
Pierwszego dnia miałem zajęcia z kwestii organizacyjnych, BHP i czynników niebezpiecznych na które jesteśmy narażeni w pracy jako motorniczy, co może się wydarzyć, jak temu przeciwdziałać.
- oraz druga część - opisy taboru tramwajowego, które aktualnie są eksploatowane przez MPK Wrocław - po kolei - od opisów ogólnych po techniczne - ilości silników, typy silników, itp., a także opis wyposażenia wnętrza, stanowiska motorniczego, po opisy poszczególnych elementów jego wyposażenia i pulpitów sterowniczych i jak je uruchomić.
Drugiego dnia miałem ciąg dalszy budowy taboru tramwajowego o pozostałe typy tramwajów. Następnie omawiane były awarie poszczególnych podzespołów i sposoby radzenia sobie z nimi w warunkach nie-warsztatowych, czyli podczas pracy jako motorniczy, nie zaś jako mechanik. Więc to są rzeczy w zasadzie podstawowe, co zrobić, żeby w przypadku poważniejszych awarii, można było bezpiecznie zjechać awaryjnie do zajezdni.
Druga część to budowa sieci i urządzeń torowych - zwrotnic, rozjazdów, ich obsługi. Trzecia część to wstęp do techniki kierowania tramwajem.
Posty tego autora zawierają wyłącznie jego prywatną opinię i obserwacje.
Kolejnymi rzeczami, które się dowiedziałem, to był dalszy ciąg techniki kierowania tramwajami, wstęp do zasad prawa o ruchu drogowym, zasady udzielania pierwszej pomocy i zasady komunikacji z Centralą Ruchu.
Kolejne dni to prawo o ruchu drogowym i różne sytuacje, które mogą się zdarzyć podczas jazdy tramwajem, oraz zwrócenie uwagi na to, co można jako motorniczy zrobić, by unikać wypadków, oraz jakie są zasady obsługi pasażerskiej.
Łącznie cały blok teorii obejmował ok. 8 godzin zajęć dziennie przez 5 dni w tygodniu.
Posty tego autora zawierają wyłącznie jego prywatną opinię i obserwacje.
80h zajęć było rozpisanych na omówienie zajezdni, taboru, OC, jazdy po mieście, omówienie awarii i sposobu postępowania przy nich. W kolejnych etapach w miarę zwiększania się przerobionych godzin kursu, kursanci musieli już sami dawać sobie radę w razie symulowanych awarii. Końcowe godziny to przede wszystkim egzamin próbny, w którym już nie było aż tylu podpowiedzi.
Po zakończeniu kursu już był egzamin wewnętrzny, osobno teoretyczny - z pytań egzaminów państwowych, oraz dodatkowych specjalistycznych. Po jego zdaniu egzamin praktyczny wewnętrzny podzielony na 4 części - OC, symulowane awarie, manewry na zajezdni, jazda po mieście. Jeden raz można było nie zdać i mieć darmową poprawkę, jednak za kolejne trzeba dopłacać.
Jak już się zdało wewnętrzne egzaminy, to czekało się na termin egzaminów państwowych w DORD.
Ja czekałem trzy tygodnie, ale niektórzy dostawali termin kilka dni po zdanych wewnętrznych. Po dostaniu informacji o terminie trzeba się zapisać do wojewódzkiego ośrodka ruchu drogowego i opłacić kurs teoretyczny, a po jego zdaniu, opłacić także praktyczny.
A egzaminy DORD - mniej obszerne niż egzaminy wewnętrzne. Teoria to było 20 pytań podstawowych i kilka technicznych bez pytań otwartych. Do zdobycia 74pkt, minimalnie 68pkt. wymaganych do zaliczenia.
Następny egzamin - już praktyczny, pojawił się następnego dnia - w grupach po dwie osoby robiło się OC danego tramwaju, potem dwa manewry do wykonania na osobę - jedno za sterami tramwaju i będąc kierowanym przez drugą osobę - z jednego toru na zajezdni na drugi, potem zamiana kursantów i teraz na inny tor. I tak do wyczerpania puli kursantów. Nie można było towarzyszyć danej dwójce osób podczas tych dwóch części egzaminu.
Ostatnia część to jazdy po mieście, tak ok. 30 minut na osobę, pan egzaminator sprawdza waszą jazdę i czy dobrze znacie ulice, wiecie dokąd jechać, czy stosujecie się do przepisów lub też czy wiecie jak manewrować tramwajem, w zależności co wymyśli egzaminator.
Jak nie było "grzyba" to na miejscu docelowym, zmiana kursantów i zaliczone. Jak awaryjne hamowanie poszło, to oblane i od razu zmiana kursantów 😉
Posty tego autora zawierają wyłącznie jego prywatną opinię i obserwacje.



